18.11.2013

O poważnym podejściu w burzliwych czasach

Okazało się, że chyba błędnie rozumowałam, że czasy są burzliwe, więc powinniśmy być poważni w życiu zawodowym i takie powinny być materiały, które tworzymy na użytek klienta.


Porównywałam ostatnio oferty, przedstawione przez pewne agencje w odpowiedzi na brief (tu przeczytasz trochę o briefie). Jedna z prezentacji była klęską pod względem technicznym.

Nie wiem, czy to tylko ja i moje idealistyczne zboczenie, ale nie wybrałabym do działań wizerunkowych firmy, która nie potrafi zrobić porządnej prezentacji w PowerPoint'cie.

10.11.2013

O zbrodni i karze

Parę lat temu sytuacja między dwójką moich dobrych znajomych zmusiła mnie do zastanowienia się nad kwestią, którą postanowiłam nazwać problemem zbrodni i kary – zbrodni, którą popełniamy na kimś i kary, jaką wymierzają nam osoby trzecie, związane ze sprawą. Te parę lat temu byłam jeszcze głupsza, niż jestem teraz, ale wiem, że wtedy postąpiłam słusznie.


Czy tego chcemy, czy nie, inni ludzie często wciągają nas w swoje prywatne sprawy; pytając o radę lub szukając ramienia, na którym mogą się wypłakać. Moim najbliższym znajomym staram się zawsze służyć i poradą, i ramieniem. Pozostaję jednak biernym obserwatorem – porady wynikają z przepuszczenia sprawy przez zdrowy rozsądek, po czym wypuszczam ją drugim uchem bez żadnych konsekwencji dla własnych emocji.

Emocjonalne angażowanie się w cudze problemy to głupota.

7.11.2013

O manii i o inspiracji

Chciałam zrobić jakieś interesujące wprowadzenie do tematu, ale nie mam pomysłu na oryginalną parafrazę oklepanego stwierdzenia, że jestem maniakiem muzycznym – tym typem, który nie wyjdzie z domu, dopóki nie znajdzie słuchawek; tym typem, któremu musisz machać przed twarzą, żeby wyjął je z uszu i cię posłuchał; tym typem, który zawsze ma nadzieję, że ekspedientka w sklepie o nic go nie zapyta, a potem w pośpiechu wyrywa słuchawki z uszu; tym typem, który na ulicy uda, że cię nie widzi, bo nie chce mu się przerywać słuchania.


Długotrwałe, kompulsywne wręcz słuchanie muzyki daje już pierwsze efekty – wczoraj znajomemu udało mi się przestraszyć mnie podczas mycia naczyń. Nie słyszałam, jak wchodzi do kuchni.

Muzyka jest jedną z tych wspaniałych rzeczy, które dobry buk zesłał nam z niebiesiech. Z biegiem czasu wyewoluowała w wiele gatunków, dalej zresztą ewoluuje. Szkoda czasu na dzielenie jej na gatunki.
Konia z rzędem temu, kto orientuje się w nowej muzyce elektronicznej na tyle dobrze, żeby móc kategoryzować utwory. Ja wymiękam.