21.08.2013
12.08.2013
O przypadkach
Mam wiele wspomnień zabawnych sytuacji z liceum. Na ustach maluje mi się co najmniej lekki uśmiech za każdym razem, kiedy przypomnę sobie, jak na pytanie księdza o „przypadek tylko brzydziej” kolega Marcin odpowiedział „KURDE przypadek!”. Właściwa odpowiedź zaginęła gdzieś w odmętach niepamięci, ale to nic nie szkodzi, bo i tak nie jest istotna. Anegdotka ta ma służyć tylko jako zgrabne wprowadzenie, bo dzisiejszy wpis poświęcony zostanie właśnie przypadkom. Przyjemnym przypadkom.
Większość z Was (ok, nie oszukujmy się, wszyscy zapewne) zna mnie dłużej lub krócej, lepiej lub gorzej, i pewnie wie, że jestem zapalonym czytelnikiem (czytelniczką? Jakoś głupio brzmi ta forma, wolę być czytelnikiem). Płomień ten goreje z różną intensywnością w różnych okresach; czasem płonie jak piekielny, by potem uspokoić się do rozmiarów małego ognika lub wygasnąć prawie, ale tli się uparcie odkąd tylko nauczyłam się samodzielnie składać literki w słowa.
8.08.2013
O standardach i o zwierzętach
Wróciłam kilka dni temu z powszechnego zlotu brudasów, znanego też jako Przystanek Woodstock. Niby nie był to mój pierwszy raz, nie był też drugi i nie trzeci, ale jest kilka zachowań ludzkich, które nigdy nie przestaną mnie szokować. Nigdy też nie zyskają mojego zrozumienia, nawet przy mocno zliberalizowanych (czytaj: obniżonych) standardach, które przyjmuję na okoliczność Woodstocku.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


