16.03.2014

O psuciu dobrych rzeczy


W tekście o szacunku wspomniałam o tym, że czas weryfikuje listę naszych znajomych. Niektórzy ludzie z biegiem czasu stają się wspomnieniem, niekiedy po latach nie możemy przypomnieć sobie ich nazwiska, a czasem usilnie chcemy wyrzucić je z pamięci. Niektóre znajomości urywają się gwałtownie, pozostawiając nas pełnych żalu i urazy. Często jednak widać działanie czasu – kontakt jest coraz rzadszy, wspólnych tematów coraz mniej i coraz trudniej jest ciągnąć znajomość na starym sentymencie. Umiera naturalnie.

Zdarza mi się robić przegląd znajomych i bawić w przypuszczenia, kto zostanie przy mnie na dłużej, a kto jest tylko przygodą na parę lat. Na parę lat szkoły, na parę lat studiów, na parę lat wspólnych imprez. Prawda jest brutalna – niewielu ich zostanie. Znajomi ze studiów na zawsze pozostaną znajomymi ze studiów. Cudem będzie, jeśli uda mi się zachować kontakt z dwiema lub trzema osobami. Znajomi ze szkoły, poza sporadyczną wymianą informacji, pozostali w szkole – czas już to pokazał. Oni odejdą, przyjdą nowi – wszyscy odchodzą, to pisał już dawno temu Kominek.

Ja skupię się na czymś innym.