Zawsze bawią mnie, ale też dziwią i wprawiają w niejakie zdumienie ludzie, którzy marnują energię na pultanie się w internecie.
Przyznaję z ręką na sercu, że w zamierzchłych czasach zdarzało mi się wplątywać w kłótnie na forach internetowych. Pamiętam jeszcze to przyspieszone bicie serca, stukot paluszków o klawisze z prędkością światła, nerwowe wyczekiwanie na odpowiedź, przewidywanie jej treści i układanie odpowiedzi. I jeszcze ta mordercza frustracja na anonimowe chamstwo adwersarzy, nic sobie nie robiących z moich ripost i równie anonimowego żalu.
To było jeszcze w czasach, kiedy moja skórka była cieniutka i mięciutka jak u dziecięcia, a nie taka gruba i chropowata jak teraz, hehehe.
Potem symultanicznie nastąpiły dwa zjawiska, mianowicie; jeden: przestałam bywać na forach oraz dwa: wykształciłam w sobie ten specyficzny rodzaj chamstwa, który pomógł mi przetrwać złe czasy, a w lepszych czasach w pewien sposób zdefiniował. Ale to tylko taka dygresja.
To było jeszcze w czasach, kiedy moja skórka była cieniutka i mięciutka jak u dziecięcia, a nie taka gruba i chropowata jak teraz, hehehe.
Potem symultanicznie nastąpiły dwa zjawiska, mianowicie; jeden: przestałam bywać na forach oraz dwa: wykształciłam w sobie ten specyficzny rodzaj chamstwa, który pomógł mi przetrwać złe czasy, a w lepszych czasach w pewien sposób zdefiniował. Ale to tylko taka dygresja.
Wracając do tych osób, co to mają być głównym tematem. Co mnie w tej kwestii fascynuje i zdumiewa, to jak można przejmować się zdaniem anonimka, z którym łączy cię niewiele oprócz faktu korzystania z łącza internetowego? Po co dawać się prowokować i reagować na prymitywne zaczepki? Jak można w ten sposób pozwolić na siebie wpłynąć komuś, kogo się nie zna? Samemu wręczyć mu młotek, żeby dalej tłukł cię po głowie?
I, last but not least, jak w ogóle można chcieć tracić na to czas, siłę i szare komórki? LENIUSZEK
To chyba działa na zasadzie stołu i nożyc. Wystarczy rzucić kompletnie randomowe, ale kontrowersyjne stwierdzenie, a znajdzie się debil, który poczuje się urażony i w poczuciu misji dziejowej i odpowiedzialności za jemu podobnych debili wejdzie w polemikę, w której jest z góry skazany na porażkę. Z tego prostego powodu, że adwersarz góruje nad debilem intelektem. Chyba że debil sprowadzi go do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
A jeśli są siebie warci, to wtedy trzeba zrobić jeszcze więcej popcornu, bo fun będzie większy i dłuższy. Debile mają problem z odpuszczaniem. I to właśnie mnie bawi, gdyż głupi ludzie są śmieszni.
Podobne zjawisko zachodzi na przykład w przypadku kawałów o blondynkach.
Więcej dystansu. Dobra rada od blondynki.
Śpijcie dobrze, bo jutro kolejny pracowity dzień. NIC samo się nie zrobi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz