21.08.2013

O drodze, która prowadzi naprzód

Lubię oglądać seriale. Jest to odpowiednio czasochłonna i jednocześnie próżniacza czynność, jakby szyta na miarę. Angażuje moje bogate zasoby wolnego czasu przy zerowym wysiłku fizycznym i niemal równie niskim umysłowym. Występuje w służbie najczystszej rozrywki, nie wnosząc specjalnie do mojego życia negatywnych (chyba że mówimy o Debrze z „Dextera”) ani pozytywnych emocji, w każdym razie nie wpływając na nie w żaden sposób. Prawdopodobnie dlatego tak bardzo rozmiłowałam się w serialach dla młodzieży.



Korzystając z chwilowego dobrodziejstwa w postaci dostępu do stałego internetu, nadrabiam właśnie odcinki jednego z nich. Tak właśnie, „dostępu do stałego internetu” a nie „stałego dostępu do internetu”, wiem co mówię; zasadniczo dostęp do internetu to ja mam, ale zdecydowanie nie można tego internetu nazwać stałym.

Wracając do tematu. Jedną z bohaterek owego serialu jest pewna głupia dziewczyna (nie wywołująca jednakowoż aż tak negatywnych emocji jak Debra z „Dextera”, w każdym razie nie życzę sobie jej śmierci w każdym odcinku). Jest głupia w ten sposób, który każe ci otworzyć usta i skomentować jej zachowanie, nawet mimo tego, że jesteś w pokoju sam i masz słuchawki na uszach, więc ten błyskotliwy komentarz i tak uleci w próżnię. Zdarza mi się również powiedzieć jej szczerze, prosto w twarz, że jest idiotką, ale sądząc po braku poprawy w jej zachowaniu, ten komentarz również ulatuje w próżnię.

Zamiarem moim nie było w zasadzie rozwodzenie się nad tym, jak to na przykład wtrąca się ta dziewucha w nie swoje sprawy, wszystko psuje, a potem tłumaczy się, że JA CHCIAŁAM DOBRZE, ale skoro już przy niej jestem, to i o tym wspomnę.

Chodzi mi o kłamanie. Zauważyliście, że w serialach nie potrafią kłamać? Nie wiem, czy ta sama zależność zachodzi w przypadku filmów, nie prowadziłam takich obserwacji.
Sztuką nie jest skłamać, sztuką jest w kłamstwie wytrwać. Nawet w krzyżowym ogniu pytań i pod ostrzałem srogich spojrzeń, które sugerują, że przesłuchujący zna wszystkie nasze grzechy.
Ta sama zasada funkcjonuje generalnie również w przypadku wszelkich niedomówień, półprawd i wykrętów.

Jeśli już decydujesz się wstąpić na tę ścieżkę, to bądź świadom, że możesz nią podążać tylko przed siebie i za każdym zakrętem może czaić się dendżer. Można oczywiście z niej zejść, ale wobec tego po co w ogóle zaczynać i narażać się na nieprzyjemne rozmowy czy wręcz utratę twarzy (znów w służbie plastycznego opisu; o ile lepiej można umieścić w tym kontekście „utratę twarzy” niż „utratę zaufania”! Mam nadzieję, że wyobraźnia pozwala Wam poczuć ten vibe).

Dlatego lepiej kłamać umiejętnie lub w ogóle w kwestiach zasadniczych i przy wysokim ryzyku, kolokwialnie mówiąc, rypnięcia się całej sprawy. Nawet nie próbujcie mi czegoś takiego robić.

Poza tym kłamcie, wykręcajcie się i niedomawiajcie, byle Wam to na dobre wyszło.
Cokolwiek znaczy „dobre”.

Powodzenia.

Baha

P.S. Może głupia dziewczyna z serialu też przeczyta ten tekst.
Nie porzucaj nadzieje,
Jakoć się kolwiek dzieje.



Źródło obrazu: trueslant.com

1 komentarz: