
Poważne, wieloletnie, zakrojone na szeroką skalę, pogłębione badania zakończyły się następującą konkluzją: lwia część Twojej aktywności na fejsbuku nikogo nie interesuje. Istniejesz tam tylko dla siebie, dla zaspokajania paru swoich potrzeb, głównie uznania i akceptacji. Inni użytkownicy za Twoją sprawą radzą sobie z naturalną u większości ludzi ciekawością życia innych.
Znasz ten motyw z życzeniami urodzinowymi na fejsbuku,
prawda? Jak jest u Ciebie z tą opcją, aktywna czy wyłączona? Podobnie jak lajki,
przypomnienia o urodzinach są tylko częścią systemu podtrzymywania złudzeń.
Jeśli chcesz się o tym przekonać, wyłącz powiadomienie o swoich urodzinach i
zobacz, ile osób będzie o nich pamiętać.
Te, które nie będą, prawdopodobnie i tak nie zabawią w Twoim
życiu długo. Ale to temat na inny wpis.
Pozwól mi przywołać w tym miejscu pewną anegdotę.
Od
dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem poddania swojej niewątpliwej
inteligencji wyzwaniu podczas testu Mensy. Mensa cyklicznie organizuje sesje
testowe w największych miastach Polski. W połowie grudnia ubiegłego roku
testowała we Wrocławiu i już prawie z tej okazji skorzystałam.
Prawie, bo nie poszłam.
I wcale nie dlatego, że gdzieś mnie wywiało na całą noc i zaspałam. Chociaż to też.
Nie poszłam, ponieważ każdy z nas w życiu funkcjonuje na
podstawie kilku złudzeń.
Na ogół są to złudzenia nieszkodliwe. Wierzymy, że jesteśmy
piękni jak bohaterowie filmów z Bondem, nasza inteligencja jest lotna jak
orzeł, a tłum wielbi nas jak Micka Jaggera. Nie będę ci pisać, że wcale tak nie
jest, chociaż wcale tak nie jest, i ty mi też tak nie pisz, bo potrzebujemy
punktów odniesienia, według których powstaje nasza tożsamość. Trudno nie
wierzyć w nic, jak śpiewało Raz Dwa Trzy, chociaż tam akurat kontekst był inny.
Najwyżej w końcu dostaniemy po dupie, aż nam różowe okulary
spadną.
W gorszej sytuacji jesteśmy, jeśli nasze pobożne życzenia
dotyczą innych ludzi. Wyzbądź się złudnej tendencji do patrzenia na innych
ludzi przez wąskie klapki swojej wyobraźni. Scenariusze idealnego życia zostaw
sobie na ten moment, kiedy już leżysz w łóżku, ale jeszcze nie możesz zasnąć i
w sumie trochę ci się nudzi – tylko wtedy się sprawdzą. Poza łóżkiem jest świat
pełen ludzi, którzy nie będą grać ról, które dla nich piszesz. Nie mów
sobie, że ich zachowanie jest tymczasowe.
Jeśli ktoś wykazuje cechy, których nie możesz znieść, będzie
wykazywał je zawsze. Możesz płakać, możesz prosić i robić awantury. Ewentualny
efekt będzie najprawdopodobniej krótkotrwały. Jeśli będzie długotrwały, to
zastanów się, czy właśnie nie zmusiłeś kogoś szantażem emocjonalnym do
tłumienia naturalnego zachowania. I czy jesteś z siebie dumny.
Wszelka idea zmiany musi wyniknąć z imperatywu wewnętrznego
drugiej osoby. Otoczenie może te zmiany tylko sugerować, ale nigdy nie będą one
efektywne, kiedy dany człowiek nie czuje takiej potrzeby. Nie licz na to, że
poczuje.
Przede wszystkim zastanów się, o co w ogóle walczysz? Na co
ci ten człowiek, który jest na tyle nieodpowiedni, że próbujesz go przycinać i
rozciągać do własnych wyobrażeń?
Zaczep kogoś w tramwaju, zarejestruj się na sympatia.pl, wyjdź do ludzi – mamy ich tu
w okolicy 40 milionów, na pewno znajdziesz sobie idealnego nowego partnera i
wymarzonego przyjaciela od serca.
Resztę zostaw w cholerę. Oni się nie zmienią. Zmieni się data,
zmieni się pogoda, a ludzie się nie zmienią. Ty też się nie zmienisz, więc nie
wymagaj tego od innych. Bierz, co dają albo rezygnuj. Jeśli nie ma innej opcji
– akceptuj.
Żebyś się nie obudził z ręką w nocniku.
Baha
P.S. A na ten test Mensy w końcu pójdę i zdam tak, że wam
kapcie pospadają.
Źródło obrazu: parkplaceid.com
"Oni się nie zmienią. Zmieni się data, zmieni się pogoda, a ludzie się nie zmienią. Ty też się nie zmienisz, więc nie wymagaj tego od innych."
OdpowiedzUsuń-Śmiem twierdzić, że ludzie się jednak zmieniają. Oczywiście pewne aspekty charakteru mogą być mniej lub bardziej podatne na zmianę, nie mniej tak radykalne zaprzeczenie chyba jest nieuzasadnione. Wymaganie od innych by byli tacy jak chcemy żeby byli jest z oczywistych względów nonsensem. Jakie mamy prawo wymagać czegoś od innych? Owszem, jeżeli ktoś swoim zachowaniem narusza naszą wolność to wedle zasady „Twoja wolność do machania rękami kończy się przed moim nosem” mamy moralne prawo wymagać od kogoś określonej zmiany zachowania a nawet wyciągać z tego tytułu konsekwencje. Jeżeli jednak niczyja wolność nie jest naruszana, to jedyną wartościową formą wpływania na innych ludzi jest moim zdaniem prośba poparta argumentacją.
Tak, ludzie się zmieniają - jeśli sami tego chcą. Tak jak napisałam, wszelka skuteczna zmiana musi wynikać z osobistej potrzeby. Dobrze dobrane argumenty mogą tę potrzebę wytworzyć. Jeśli potrzeby nie ma, to zmiana nie zachodzi - jest tylko próba dopasowania się do czyichś oczekiwań, czyli coś w rodzaju fałszu.
UsuńA jeśli ktoś ci za blisko rękami przed nosem macha, to znajdujesz sobie takiego, który z natury respektuje dystanse personalne. Jak chcemy wziąć materiał i stworzyć z niego coś wedle naszego upodobania, to proponuję plastelinę.