1.10.2013

O podstępnym przewrocie

Zabawnie jest obserwować, jak znów skrada się jesień.


Jeszcze próbuje zwodzić, próbuje stroić się w letnie piórka, dawać nadzieję, że kolejny chłodny dzień jest tylko wyjątkiem. Coraz trudniej jest jej jednak ukrywać się za kreską na termometrze, systematycznie sunącą ku dołowi. Nie może wyprzeć się gradu kasztanów i powodzi liści, ciepłych skarpetek i zmarzniętych dłoni, herbaty parującej przy akompaniamencie padającego deszczu. Wdziera się do domu przez nieuszczelnione okna, atakuje umysł przez nieosłonięte uszy, przejmuje go i szaleje w nim jak wirus, który ma za zadanie przeprogramować go na odbiór bodźców wyciszających, melancholijnych.

Przewrót dokonuje się na naszych oczach, ale jakby poza świadomością. Nie wychwytujemy drobnych sygnałów, upieramy się przy korzystnej dla nas interpretacji znaków, aż któregoś dnia uświadamiamy sobie, że jesień pojmała nas, zniewoliła i będzie trzymać jako zakładników, dopóki zmęczone intensywnym latem słońce nie nabierze sił do kolejnej walki.

Zamach został dokonany.
Również na Tobie.

Baha

1 komentarz: